Domy nie zapominają. Mówią szeptem.
Zostają w nich ślady stóp, głosy z kuchni, zapach kurzu i mleka w proszku. Zasłonięte firanki, powtarzające się elewacje, drzwi, które mogły być kiedyś Twoje albo moje. Choć zmieniają właścicieli, wciąż coś pamiętają.
W tym projekcie patrzę na domy nie tylko jako na budynki, ale jako na przestrzenie przechowujące opowieści – utkane z pustki i obecności. Czasem prawdziwe, czasem wyobrażone. Interesuje mnie to, co zostaje, gdy ludzie odchodzą, oraz to, co dom mówi o tych, którzy wciąż w nim są. Fotografie miejsc stają się pretekstem do spotkań i rozmów – o przeszłości, pamięci, o emocjach, które trudno uchwycić słowem, ale które widać w detalach, przedmiotach, śladach codzienności.
To kontynuacja mojego wcześniejszego cyklu „Dom jest punktem wyjścia”, zaprezentowanego podczas zbiorowej wystawy „Kobiecy Punkt Wi/Sie/dzenia” w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Tym razem projekt staje się bardziej osobisty – jako fotografka i psychoterapeutka szukam połączenia między obrazem a emocją, między przestrzenią a opowieścią. Pytam: czy można odzyskać dom, który nie istnieje już w naszej codzienności, ale trwa w pamięci? I czy ta pamięć może znaleźć swoje miejsce w kadrze?

You may also like

Back to Top